Podczas oglądania romansów w telewizji widziałam wiele zakochanych par. Chłopak i dziewczyna- nieznajomi, spotkali się przypadkowo i BUM! Coś zaiskrzyło. Tak było i u nas. Postanowiliśmy być razem. Kochamy się. Spędzamy ze sobą całe dnie, czasami nawet i noce. Wszędzie chodzimy razem. W tych filmach zauważyłam też coś innego- często jeden bohater miał już swoją drugą połówkę, z której po czasie musiał zrezygnować- dla dobra nowej "ukochanej". Można powiedzieć, że tamta już mu się znudziła. Wymienił ją na nowy model. Jednakże nie było tak w tym przypadku. Bynajmniej tak mi się wydawało...
Daniel mnie rozpieszczał. Zachowywał się tak jak mężczyźni w tych romansach (pewnie dlatego, że cały czas je z nim oglądałam). Kupował mi kwiaty, odprowadzał do domu, trzymał mnie za rękę i pocieszał w chwili zwątpienia. Wiedziałam co to znaczy mieć motyle w brzuchu, nieraz mi się to zdarzało, ale żeby tak codziennie?!
Jednego dnia, leżąc w łóżku i czytając moją ulubioną książkę Larsson'a, zastanawiałam się nad sensem mego życia. Nigdy nie było kolorowo. Ojca wiecznie nie było, o mamie wolę nie wspominać- była dziwna, choć chyba nie powinnam tak mówić. Nie mam "prawdziwego" rodzeństwa, udaje jedynie, że dogaduje się z duchami. Jestem jakimś niedorozwiniętym dzieckiem. Brakuje mi piątej klepki. Teraz jednak było zupełnie inaczej. Z chęcią wstawałam rano, bo wiedziałam, że dzień będzie niesamowity i pełen wrażeń z moim ukochanym. Z czasem zaczęłam też zaniedbywać Olę, jednak ona potrafi mi to wybaczyć. Moje życie było napełnione optymizmem i ogromną barwą kolorów. Nie było już smutne i szare, jak dawniej...
Kontemplując tak kilka godzin, zasnęłam, a śniły mi się bardzo dziwne rzeczy. Wydawało mi się, że gram postać w romansie, a filmem jest moje życie. Daniel, którego kocham całym sercem, miał bardzo dziwną rolę. Nie taką jaką opisywałam wcześniej. Nie miał dwóch dziewczyn, gdzie z jednej musiał "zrezygnować". Był kimś innym o wiele, wiele gorszym...
Obudziłam się, bo zadzwonił mi telefon.
-Jak dobrze, że ten koszmar się skończył- powiedziałam sama do siebie i odebrałam.- Halo?
-Cześć kochanie. Co robisz?- zapytał Daniel.
-Leżę w łóżku. Miałam straszny sen. Mógłbyś po mnie przyjść. Muszę z tobą o czymś ważnym porozmawiać.
-Oczywiście ale o co chodzi?- zdziwił się.
-To nie jest rozmowa na telefon. Do zobaczenia- rzuciłam słuchawką.
Szybko się ubrałam i wyszłam z domu. Mój chłopak czekał przy pomoście, tam gdzie poszliśmy po raz pierwszy. Cały czas myślałam o moim śnie. Wydawało mi się to tylko jedną, WIELKĄ pomyłką, jednakże skąd miałam pewność. Prawdy mogłam się dowiedzieć tylko od niego- Daniela.
Podszedł do mnie i pocałował. Nie miałam na to dzisiaj siły ani tym bardziej czasu. Odepchnęłam go lekko na znak, aby się odsunął. Popatrzył na mnie z przerażeniem w oczach. Może robił jakiś szybki rachunek sumienia. Tego nie wiem. Chciałam coś powiedzieć, zacząć, wręcz wydusić z siebie cokolwiek- nie udało mi się. Przytuliłam go. On ujął mnie w swe ramiona.-Powiedz mi, że to wszystko nie jest prawdą a to był tylko zły sen.
-O co chodzi, Kate? Nie rozumiem. Jak mam więc się wytłumaczyć- rzekł nadal mając mnie w swych objęciach.
-Miałam dzisiaj straszny sen. Koszmar. Ty i ja ale nie jako jedność. Byłeś zupełnie inny... Nie poznałam cię. Boję się, że to twoje prawdziwe oblicze...- powiedziałam przestraszona.
-Jakie inne oblicze? Katherine, znamy się nie od paru dni. Kocham cię. Jesteś całym moim życiem. Ja zaakceptowałem cię taką jaką jesteś, ty zrobiłaś dokładnie to samo. Dlaczego więc sądzisz, że jestem oszustem...- Daniel odszedł krok w tył. Patrzył w moje oczy. Widziałam, jak popłynęły z nich łzy. Nie miałam siły dalej go dręczyć.
-Nie jesteś oszustem. Mam jedynie wątpliwości, że może nie ukazujesz swojej prawdziwej twarzy. Nigdy nie miałam chłopaka, jesteś tym jedynym. Wszystko jest piękne, jak w bajce- aż... nierealne. Daniel, mój najukochańszy, nie mam do ciebie żalu, nie uważam, że mógłbyś zrobić mi coś złego. Boję się jedynie, że to ja może robię w czymś błąd i to ja jestem temu wszystkiemu winna, chociaż żyjemy w zgodzie i się kochamy. Ja...- przerwał mi. Dopadł moje usta i całował mnie namiętnie. Zaczęłam płakać- ze szczęścia. Moja bajka była jeszcze bardziej nierealna niż mi się wydawało. Chwycił mnie za dłoń i popatrzył mi w oczy.
Z kieszeni wydobył małe pudełko. Otworzył je i wyciągnął piękną bransoletkę. Założył ją na moją rękę i rzekł na pożegnanie: ,,Kocham cię" i odszedł.
Nie wierzyłam w to co się stało. Poczułam, że moje nogi są jak z gumy. Musiałam usiąść. Robiło się już ciemno, a na trawie osiadła rosa. Nic innego jednak nie czułam, oprócz przejmującego mnie w całości szczęścia. Położyłam się na ziemi. Byłam tak wypełniona radością, że nie zauważyłam, jak zrobiło się chłodno, Zasnęłam. Nie miałam na nic sił. Czułam spokój. Czułam pewność, że mam kogoś bliskiego obok siebie. Czułam, że wygrałam wszystko. Czułam... MIŁOŚĆ...
Obudziłam się kolejnego dnia na jego kolanach. On sam jeszcze drzemał. Wyglądał tak słodko. Jego włosy opadały na czoło i przykrywały część jego ciemnobrązowych oczu. Przeuroczy chłopak. Najcudowniejszy na całym świecie. Nie chcąc go obudzić, wstałam szybko i bezszelestnie i podeszłam do pomostu. Leżała tam moja torebka. Wyciągnęłam z niej telefon. Dwadzieścia trzy nieodebrane połączenia.-Psia mać- powiedziałam pod nosem.- Mama...
Odwróciłam się i popatrzyłam jeszcze raz na mojego ukochanego. Nie chciałam go opuszczać, ale sytuacja tego wymagała. Podeszłam bliżej i pocałowałam go w policzek.
-Kocham cię- wyszeptałam.
Chwilę potem byłam już pod moim domem. Ukryłam się za drzewem, żeby mama nie ujrzała mnie zza okna, Musiałam dotrzeć do mojego pokoju. Przedarłam się więc przez żywopłot. Było ciężko, bardzo (pominę już fakt, że rozdarłam sobie podkoszulek). Stanęłam przed ścianą mojej sypialni. "Balkon otwarty. Eureka!":powiedziałam sobie w duchu. Wspięłam się na parapet i wślizgnęłam do pokoju.
-Udało się- z szuflady wyciągnęłam małą karteczkę i napisałam "idę do Olki. Będę o 23''. Przemyślałam to dobrze. Matka chodzi spać zawsze o 21. Notkę wrzuciłam pod biurko, ale tak, żeby jej róg wystawał spod niego.
Zeszłam na dół. Tak spotkała mnie ona- mama.

Fajny blog:)!Na moim blogu pojawił się nowy post: http://kingefashion.com/daily-elegant-look/- zapraszam serdecznie :* Dodaję do obserwowanych i będę zaglądać tutaj częściej. Buziaki, Kingefasion :*
OdpowiedzUsuń